![]() |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|||||||||
Mimo sceptycznych głosów, iż nie opłaca się jechać 500 km z Krakowa na Podlasie tylko po to, żeby spędzić tam kilka dni, zdecydowaliśmy się ruszyć w daleką drogę. Opłaciło się. Biebrza i jej okolice to przepiękny zakątek naszego kraju. Największego polskiego parku narodowego nie da się zwiedzić w ciągu paru dni, ale to co zdołaliśmy zobaczyć wprawiło nas w prawdziwy zachwyt. Warning: file_put_contents(content/wyp_lok/biebrza_07/artykul-CACHE.html) [function.file-put-contents]: failed to open stream: Permission denied in /home/pepson/public_html/template/articles/show_article.php on line 13 Wypad nad Biebrzę był z założenia wypadem odpoczynkowym. Postanowiliśmy, że będziemy pić lokalne piwo i grillować kiełbasę. Ja i Frankie udaliśmy się do sklepu, aby zakupić odpowiednią ilość wędliny. Po załadowaniu koszyka dziesięcioma kilogramami kiełbachy Frankiego ogarnęły wątpliwości: „Ja zjem dziesięć kiełbas [w domyśle: dziennie], dziewczyny po pięć, to nam nie starczy na cztery dni” – stwierdził. Tak więc załadowaliśmy drugie tyle. Efekt był taki, że jeszcze miesiąc po wycieczce dojadałem już mocno wiekowe kiełbachy. No ale przecież lepiej jak zostanie, niż jakby miało zabraknąć... Wracając do wycieczki: mieszkaliśmy w Sztabinie, w gospodarstwie agroturystycznym państwa Siebiedzińskich. Gospodarze zapewnili nam kajaki, rowery, saunę oraz wszelkiego rodzaju inszy osprzęt. Pierwszy z dwóch dni przeznaczonych na wycieczki wykorzystaliśmy na kajakowy spływ ze Sztabina do Jagłowa, drugiego dnia zaś wybraliśmy wariant lądowy, czyli rowerowy wypad do rezerwatu Czerwone Bagno. Przyroda Polasia urzekła nas całkowicie. Może gdy doczekamy się autostrady z Krakowa na północ, będzie można regularnie jeździć na weekend w tamte strony. Na razie jednak jest to spora wyprawa. Zapraszamy do galerii zdjęć, która podsumowuje tę wycieczkę.
Mapy, przewodniki, i inne źródła, z których korzystaliśmy:
|
|
| copyright © 2005–10, kafary.pl |