|  | Na przełomie lipca i sierpnia ’07 mieliśmy ruszyć na dłużej do Turcji na wyprawę samochodową. Niestety w ostatniej chwili wycieczka została odwołana z przyczyn technicznych (ach te samochody... to się czasem zdarza – natomiast jeszcze nie zdarzyło się, aby zawiódł czynnik ludzki :) Na pocieszenie wybraliśmy się na wschód Słowacji, w wulkaniczne góry Wyhorlat, których mocno wyodrębniony od głownego łuku Karpat masyw fascynował mnie już od wczesnych lat dziecięcych. Na tłoczonej w plastiku mapie Karpat Wyhorlat sprawiał wrażenie jakby był wyższy od Tatr...  |
| Mimo sceptycznych głosów, iż nie opłaca się jechać 500 km z Krakowa na Podlasie tylko po to, żeby spędzić tam kilka dni, zdecydowaliśmy się ruszyć w daleką drogę. Opłaciło się. Biebrza i jej okolice to przepiękny zakątek naszego kraju. Największego polskiego parku narodowego nie da się zwiedzić w ciągu paru dni, ale to co zdołaliśmy zobaczyć wprawiło nas w prawdziwy zachwyt.  |  |
|  | W sierpniową sobotę wybraliśmy się na Halę Krupową. Trasę rozpoczęliśmy w Makowie Podhalańskim, do którego dojechaliśmy pociągiem z Krakowa. Stamtąd już rowerami pojechaliśmy przez Białkę do Skawicy Górnej, w której rozpoczyna się szlak niebieski prowadzący na Halę Krupową. Przebrnięcie tą drogą na rowerach nie należy do najłatwiejszych.  |
| Korzystając z przedłużonego weekendu 15–18 czerwca 2006 postanowiliśmy wyskoczyć na chwilę na Ukrainę. Celem było przejechanie pociągiem przez przełęcz Użocką na drugą stronę Karpat, wejście na Ostrą Horę i/lub Połoninę Równą, oraz odwiedzenie Lwowa. Plan udało się wykonać, z tym, że w końcu zamiast Ostrej Hory przeszliśmy połoninę Pikuja.  |  |
|  | Wreszcie upragniony słoneczny weekend. Zimne majowe noce nie dawały szans na zrealizowanie szalonego planu – dwudniowego spływu Wisłą z Krakowa do Sandomierza. To był prawdziwie kafarski wypad – palące słońce, żadnych widoków dookoła (wały zasłaniały), zaś wkoło przez cały czas roztaczał się wyraźnie wyczuwalny zapach szamba...  |
| W majowy weekend postanowiliśmy wybrać się na Węgry, do miasteczka Eger, leżącego ok. 300 km od południowej granicy Polski. Piękna pogoda, cudowne źródła termalne, wspaniała kuchnia i piwniczki z pysznym winem to esencja małego, zabytkowego miasteczka u podnóża Gór Bukowych.  |  |
|  | W Rumunii jest tyle pięknych pasm górskich, że mieliśmy duży problem z zadecydowaniem, gdzie się wybrać na wakacyjny trekking. W końcu padło na zapomniane przez turystów Góry Suhard, oraz sąsiadujące z nimi od zachodu wyższe i bardziej uczęszczane Góry Rodniańskie. Te ostatnie zwane są też Alpami Rodniańskimi ze względu na nietypowy dla Karpat Wschodnich skalisty charakter swojego najwyższego szczytu, Pietroşula, którego zdobycie było planowanym zwieńczeniem tej wycieczki.  | |